wtorek, 26 kwietnia 2016

5

Następnego dnia założyłem jeansy i koszulę.

W drodze do szkoły kupiłem bukiet kwiatów. Po wyjściu z szatni od razu zauważyłem Ashlynn, stała ze swoimi koleżankami. Podszedłem do nich i klęknąłem przed dziewczyną, od razu dziewczyny zaczęły krzyczeć "Uuuuuuu"
- Ash... ja jeszcze raz przepraszam, kocham cię i... chcesz być ze mną? - uśmiechnąłem się.
- Wstań. - uśmiechnęła się się, tak też zrobiłem. - Oczywiście że chcę.
Uśmiechnąłem się, podałem jej kwiaty i mocno przytuliłem podnosząc lekko u unosząc lekko oraz obracając się wokół własnej osi.

4

Zostałem zaproszony na imprezę na której miała być cała nasza klasa i kilka osób z innych. Myślałem że może wtedy uda mi się porozmawiać z Ashlynn. Gdy chciałem do niej podejść, okazało się że zrobił właśnie to mój brat. Zaczęli tańczyć. Nie mogłem patrzeć jak łapie ją za tyłek, całuje w szyję wbrew jej woli. Nie wytrzymałem, podszedłem do nich i odepchnąłem brata od ukochanej.
- Odpieprz się od niej i przestań ją macać. - warknąłem odpychając go od niej.
Momentalnie wszyscy przestali tańczyć.
- Słuchaj brat, ja już ci coś powiedziałem. Oddam ci ją jak wiesz... - mrugnął.
- Przestań, ona nie jest rzeczą. - ponownie go popchnąłem.
- Dobra, słuchaj młody. Jeszcze raz mnie popchnij, a rozwali ci łeb. - zagroził. - Jak to jest, że mój brat myśli że jesteś inna, prawda jest taka że jesteś taką samą łatwą suką jak wszystkie. Każda bez wahania wskoczyłaby mi do łóżka, a ty to... - nie dokończył ponieważ rzuciłem się na niego.
Oczywiście nie wyszedłem z tej bójki bez szwanku, miałem rozbity nos i rozciętą wargę. Ash odciągnęła mnie na bok.
- O co ci chodzi? - spytała nie rozumiejąc.
- A co miałem pozwolić żeby cię macał i żeby gadał takie rzeczy?
- A skąd wiesz, że to nie prawda?
- Wiem. Ash, nie jesteś taka, ja to wiem. - złapałem ją za rękę.
- To co mała? Szybki numerek czy wolałabyś rozłożyć to na serie? - spytał podchodząc do nas Alek.
- Nie dotykaj mnie. - mruknęła i stanęła bliżej mnie.
- Odpieprz się od niej. - wycedziłem.
- Ja pierdole, debilu wszystko mi zepsułeś! - wydarł się tak, że czułem jak Ash podskoczyła.
Gwałtownie dostałem w brzuch, a gdy zgiąłem się w bólu z łokcia w plecy przez co padłem na ziemię. Dostałem parę razy z kopa w brzuch, wyplułem krew i podniosłem się lekko lecz nie wstawałem, a gdy zauważyłem że chwyta metalowy pręt, zamknąłem mocno oczy.  W pewnym momencie ktoś odwrócił moją twarz w swoją stronę. Otworzyłem oczy, była to Ashlynn.
- Boli cię mocno? - spytała.
- Przeżyję... - skrzywiłem się i lekko zgiąłem w bólu.
- Przepraszam. - szepnęła przytulając się do mnie.
Również ją lekko przytuliłem.
- Gdzie on jest? - spytałem nie odsuwając się od niej.
- Chłopacy go zabrali.
- A gdzie teraz są?
- Wszyscy się zmyli... zemdlałeś, zostawili mnie tu z tobą samą. - wyjaśniła.
Dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego, że znajdujemy się w środku lasu. Oparłem swoją głowę o jej i westchnąłem na tyle, ile pozwolił mi ból. Powoli wstaliśmy, jako iż było chłodno oddałem jej swoją bluzę, chciała mi ją oddać ale uparłem się.
- Przepraszam cię... - zacząłem. - Wtedy... nie o to mi chodziło. Ja po prostu nie chciałem się do nikogo przywiązywać w obawie, że znowu się przeprowadzimy. Ale tak jakoś wyszło że nie potrafiłem... nie chciałem cię skrzywdzić. - wyjaśniłem.
- Rozumiem... ja też przepraszam, że nie dałam ci wyjaśnić...
Nagle zaczęło padać, dziewczyna zaciągnęła mnie do siebie do domu. Przez pewien czas ma być sama bo jej ojciec wyjechał w delegacje. A mój? Nawet nie zauważy że mnie nie ma. [...] Byliśmy mokrzy, w dobrym stanie były jedynie nasze spodnie. Pomogłem jej napalić w kominku. Gdy Ash powoli oczyściła moją twarz z krwi, przyniosła koc. Złapałem ją za rękę, przyciągnąłem do siebie sprawiając, że usiadła mi na kolanach. Okryłem nas całych kocem a następnie pocałowałem ją co odwzajemniła.
- Już się nie boisz? - spytała po chwili.
- Tym razem będę walczył. Bo mam o kogo. - szepnąłem.
Mimo iż nie wiedziałem, wiedziałem że się uśmiechnęła. Ponownie złączyliśmy nasze usta w pocałunku.

1

Nagle zadzwonił mój budzik. Niechętnie otworzyłem oczy i wyłączyłem go. Spojrzałem na biały sufit, dziś był mój pierwszy dzień w nowej szkole. Nigdy nie lubiłem się przeprowadzać, a niestety robiliśmy to często. Nie da się ukryć. Często przenosili firmę ojca, a wiadomo co za tym szło. Udałem się do łazienki, wziąłem zimny prysznic i umyłem zęby. Założyłem czarne jeansy, biały t-shirt oraz bluzę.
Ogarnąłem włosy z porannego nieładu i wyszedłem z łazienki. Stanąłem przed blatem kuchennym, zrobiłem sobie kanapkę. Przybiegł do mnie Rezon.
- Hej przyjacielu. - uśmiechnąłem się lekko i pogłaskałem go.
Nasypałem mu karmy, wymieniłem wodę i sam też zjadłem swoje śniadanie. Poszliśmy na krótki spacer. Dopiero gdy wróciłem Alek wchodził do łazienki zaspany. Ten to zawsze wie o której wstać... [...] Założyłem buty, zarzuciłem plecak na ramię i wyszedłem z domu.
Wsiadłem do auta gdzie czekał na mnie i na Alka ojciec, na niego musieliśmy jeszcze chwilę poczekać. [...] Weszliśmy na teren szkoły, od razu gdy zaparkowaliśmy nasze auto przykuło duże, czarne, terenowe auto ojca. Gdy szliśmy w stronę budynku, dużo osób się na nas gapiło. Alkowi oczywiście pasowało to jak najbardziej. Przy wejściu czekała na nas dyrektorka.
- To co, idziecie z nami a później odprowadzę was do klasy? - spytała z uśmiechem.
- Nie, co pani. Przecież to dorosłe chłopaki, poradzą sobie. - stwierdził klepiąc mnie po ramieniu.
- No... dobrze. - dyrektorka skinęła głową. 
Zniknęli za ścianą.
- To powodzenia młody. - powiedział i ruszył do szatni.
Westchnąłem głęboko i ruszyłem w kierunku mojej sali. Akurat gdy ją znalazłem zadzwonił dzwonek. Wszedłem do środka, wszystkie spojrzenia były skierowane na mnie. Usiadłem w wolnej ławce na końcu i również skierowałem wzrok na nową klasę. Ciekawe na jak długo.
- Hej, jesteś nowy? - zapytał jeden z chłopaków siadając koło mnie.
- Jak widać. - westchnąłem. - Maks. - przedstawiłem się.
- Olek, no to spoko. Trzymaj się mnie, nie zginiesz. - uśmiechnął się lekko.

Rozdział 3

- Co ci się najbardziej podobało? - spytałem gdy wyszliśmy z kina.
- Chyba gdy ten facet wyznawał dziewczynie miłość, myślał że zaraz wybuchnie a tak naprawdę ten materiał wybuchowy okazał się być kiełbasą. - zaśmiała się kładąc dłonie na moje ręce i idąc tyłem a przodem do mnie.
- Nie wiem jakim cudem zamieniło się to w kiełbasę. - również się zaśmiałem.
- Ale to było romantyczne i... urocze. - stwierdziła.
- Chciałabyś żeby ktoś ci tak wyznał miłość? - spytałem lekko zaskoczony.
- Może nie przywiązany do kiełbasy. - tu się zaśmiała. - Ale chciałabym, żeby ktoś to zrobił...
Spojrzałem jej w oczy a one zupełnie mnie sparaliżowały. Były takie piękne... w pewnej chwili o mało nie wpadła do kałuży, w ostatniej chwili przyciągnąłem ją do siebie i odciągnąłem. Stanęliśmy w takiej pozycji, lekko pochyliłem głowę a ona stanęła na palcach tak, że teraz dzieliły nas jedynie milimetry. Nie mogłem tak dłużej, złączyłem nasze usta w pocałunku. Było tak cudownie, że zapomniałem o całym bożym świecie. Dopiero po pewnym czasie delikatnie odsunęliśmy się od siebie. Odsunąłem się i zabrałem ręce z jej policzków, schowałem je do kieszeni.
- Ja... przepraszam. Nie chciałem... - powiedziałem, dopiero po chwili zdałem sobie sprawę z tego, jak mogło to zabrzmieć.
- Nie chciałeś? Okej, wiesz co mogłeś od razu powiedzieć że nie chcesz żeby coś było między nami, nie musiałeś robić mi nadziei! A ja jak idiotka znów dałam się omamić... - złapała się za głowę a do jej oczu napłynęły łzy.
- Ash, nie, to nie tak, nie rozumiesz. - złapałem ją za rękę gdy miała odejść.
- Zdecyduj się w końcu. - wyrwała swoją rękę i pobiegła przed siebie.
[...] Następnego dnia w szkole próbowałem porozmawiać z Ashlynn, na marne.
- No siema brat, chciałem pogadać. - powiedział Alek gdy wyszedłem ze szkoły.
- O czym? - spytałem od niechcenia.
- Bo wiesz, skoro boisz się wziąć porządnie za tą blądynę, wiesz... Ashlynn to ja się chętnie ją wezmę. - stwierdził.
- To nie jest rzecz, a poza tym, zamknij się. - warknąłem.
- Spokojnie. - zaśmiał się. - Wiesz, tylko ją zaliczę i mogę ci z powrotem oddać.
Nie wytrzymałem, dałem mu w twarz. Ruszyłem w kierunku domu.

Postacie

Imię i nazwisko: Maks Asher
Przezwisko: Arti
Wiek: 17 lat
Towarzysz: Rezon

Imię i nazwisko: Ashlynn Cameron
Przezwisko: Ash
Wiek: 17 lat
Towarzysz: Katie

Imię i nazwisko: Alek Asher
Przezwisko: Aluś
Wiek: 19 lat

Szablon wykonany przez Mrs Black dla Wioski Szablonów | Credit: X